poniedziałek, 30 maja 2011

Cartagena, Kolumbia

Na poczatku chcialabym podziekowac wszystkim pamietajacym za zyczenia z okazji naszej rocznicy slubu.. dzieki Wam nam rowniez udalo sie o niej nie zapomniec :) tak dlugie blogowe milczenie bylo spowodowane rejsem z Kolumbii do Panamy, ktory zakonczyl sie dopiero wczoraj.. ale o tym zdaje sie w nastepnym poscie.. najpierw kilka slow o pobycie w Cartagenie..
Dotarlismy do miasta poznym wieczorem.. jak kazdy nasz kolumbijski autobusowy kurs, ten rowniez nie obyl sie bez przygod i na pol  godziny przed Cartagena dopadla nas gromadka tubylcow spedzajaca swoje popludnie akurat na srodku ulicy, ktora planowal jechac nasz autobus.. wystawiono krzesla, wiatraki, tv i na wszelki wypadek przytargano kawalek pobliskiego drzewa, zeby nikomu nie przyszlo do glowy tamtedy przejechac. Stalismy ponad godzine zanim towarzystwo raczylo ustapic nam drogi.. gdy dojechalismy na miejsce bylo juz calkiem ciemno. Wsiedlismy w taksowke i pojechalismy do  polecanego nam hostelu Casa Vienna, ktory jednak nie mial juz wolnych miejsc. Cale szczescie, ze w okolicy az roilo sie od noclegowni wiec nie musielimy dlugo chodzic zeby znalezc cos przyzwoitego do spania. Hotel Espana nie wyglada moze zachwycajaco, pokoje przypominaja raczej sale szpitalne, ale ten w ktorym nas ulokowano mial klimatyzacje i czysta wlasna lazienke wiec po rozrzuceniu dookola naszych rzeczy mozna sie bylo poczuc prawie jak u siebie :) jeszcze tego samego wieczoru zapisalismy sie na wycieczke na blotny wulkan, ktora wyruszala nastepnego ranka. Wyspani i wychlodzeni stawilismy sie po sniadaniu przed hostelem, w ktorym wpadlismy na pare Australijczykow, ktorych spotykamy co jakis czas na naszej drodze. Zapakowano nas do busa, ktory objechal pol Cartageny zbierajac ludzi, wiec przy okazji mielismy darmowe zwiedzanie. Zahaczylismy o nadmorska czesc miasta, ktora z wielkimi bialymi wiezowcami i palmami przypomina conajmniej Miami. Po ok 2 godzinach jazdy dotarlismy do wulkanu. Najwyzszy blotny wulkan na swiecie wygladal jak maly pagorek z drabinka na szczyt i niewielkim blotnym basenem. Po tym jak zanurzylismy sie w przyjemnie chlodnej blotnej smietanie panowie tubylcy wzieli nas w obroty i polewajac blotem probowali masowac kasujac po 3 dolary za te blyskawiczna usluge. Gdy juz udalo sie upchnac w basenie wszystkich zainteresowanych blotna kapiela kolejny pan porobil nam zdjecia po czym dal znak, ze koniec na dzisiaj blotnych rozkoszy. Gromada zabloconych gringo pognala nastepnie w strone pobliskiego jeziorka gdzie czekaly juz panie z plastikowymi miskami, chetne za symboliczna oplata pomoc w zmywaniu z siebie zachnietego blota. My stwierdzilismy ze sami swietnie damy sobie rade. Po kapieli wsiedlismy w autobus i pojechalismy na lunch. Siedzac pod bananowym dachem i zajadajac smazona rybe wpatrywalismy sie w morze i gaworzylismy z Ania i Marcinem, ktorych poznalismy przy okazji tej wycieczki, a ktorzy wlasnie zawitali do Kolumbii na urlop. Po poludniu mielismy umowione nasze pierwsze spotkanie z kapitanem Tomaszem. Stawilismy sie w umowione miejsce i od razu rozpoznalismy wielkiego kapitana.. Tomek ma chyba z 2 metry wzrostu ;) Poznalismy jego zone Beate i jej corke Sare. Nastepnego dnia mielismy stawic sie w marinie by pomoc w przygotowaniach do rejsu. Jako Polacy moglismy zeglowac do Panamy za darmo, w zamian za pomoc, i mimo ze kapitan mial juz zalogantow do pomocy, nie odmowil wziecia dwoch maslanek i ich wielkich plecakow.. Maslanki sa nieopisanie wdzieczne!! Czekalo nas szorowanie jachtu oraz krojenie ogromnej ilosci miesa i warzyw. W niedziele z okazji naszej rocznicy slubu dostalismy z Piotrkiem wolne a wieczorem panstwo kapitanstwo zaskoczylo nas pysznym tortem z jedna swieczka do zdmuchniecia :) nasza rocznica uplynela na zwiedzaniu Cartageny..odwiedzilismy fort San Felipe, poszwedalismy sie po pieknym starym miescie, wypilismy swoje zdrowie w uroczej kawiarni na starych murach podziwiajac zachod slonca i zasypialismy pod gwiazdami kolysani do snu przez fale rozbijajace sie o nasz nowy plywajacy domek.. nastepnego dnia mielismy wyplywac w rejs do Panamy..




ulice Cartageny

 stare miasto



kudlate pomniki




uliczne przysmaki

najwiekszy wulkan blotny


blotne rozkosze..


panorama miasta


fort San Felipe


u nas golebie, w Kolumbii papugi.. przesiaduja na kosciolach

polska ekipa w Cartagenie

nasz pierwszy roczek

6 komentarzy:

  1. Hej ;)) Życzymy wam żeby zabrakło miejsca na torcie od każdych kolejnych przybywających świeczek ;) i żebyście byli zawsze tacy szczęśliwi i uśmiechnięci przy ich gaszeniu ;) Wyglądacie super, ta kąpiel w błocie była niesamowita ;D Podziwiamy te piękne widoki razem z wami :) Buziaki Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż się wzruszyłem jak zobaczyłem tą świeczkę na torcie :) Ciesze się, że rok temu mogłem spędzić ten wielki dzień z Wami. Wszystkiego najlepszego Maślanki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ SPA! Prezent na pierwszą rocznicę bardzo oryginalny! Gratulacje Maślanki!

    Dziś podwójne życzenia dla Was, bo również z okazji Dnia Dziecka :)

    Niech Wasza miłość rośnie a dziecięctwo Boże kwitnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze raz dzieki piekne za zyczenia! zeby zabraklo miejsca na swieczki bedziemy co roku kupowac coraz mniejszy tort :) Hubert my tez sie cieszymy ze mogles byc z nami tego dnia! a Twoje zdjecia objezdzaja z nami swiat :) Przemo dzieki za przypomnienie ze ciagle jestesmy dziecmi :)) Tobie tez wszystkiego naj!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Maslanki cos cisza na blogu...
    Dotarliscie do Costa Rica?

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej macie moze namiar na Kapitana Tomasza?

    OdpowiedzUsuń